|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Poweekendowy remanent plenerowy

W ramach krakowskiego remanentu poweekendowego pozwolę sobie przypomnieć dwa wydarzenia plenerowe. Pierwsze z nich miało miejsce w sobotę na Placu Szczepańskim obok gmachu Starego Teatru i był to kameralny (jak na wydarzenie na świeżym powietrzu) protest przeciwko temu, że Jan Klata nie wygrał konkursu na stanowisko dyrektora tegoż teatru. Opis tego happeningu na stronie internetowej Radia Kraków był tak lakoniczny, że oszacowania frekwencji przyszło mi dokonać na podstawie dołączonych fotek, z których wnoszę, że protestowało kilkoro aktorów wspieranych przez kilkudziesięcioosobową, w porywach stuosobową, publiczność. Skąpy opis protestu wynagrodziły nieco przytoczone przez reporterkę cytaty z wypowiedzi aktorów: „Wyszliśmy do publiczności, by podziękować im za ich obecność. Albo wybieramy teatr zachowawczy, estetyzujący, albo zaangażowany. Nie chcemy tej pierwszej opcji, tyle!" – oświadczyli zbuntowani aktorzy, dowodząc po raz (nie wiem już który) trafności powiedzenia, że ludzie ich profesji dla własnego i cudzego dobra powinni ograniczyć się do publicznego wykonywania tekstów napisanych przez dramaturgów i innych literatów. Mniejsza już o niezgodność liczby i rodzaju pomiędzy „publiczności”, a „im” oraz „ich”. Rozumiem, że zwolennicy teatru „zaangażowanego” mogą mieć do gramatyki języka polskiego stosunek niezaangażowany zamiast zachowawczego. Nijak natomiast nie pojmuję, dlaczego dający się policzyć na palcach miłośnicy „zaangażowania” a’la Klata żyją w przekonaniu, że skoro oni czegoś nie chcą, to ich niezachcianki mają unieważniać werdykty komisji konkursowych lub odmieniać decyzje ministra kultury. Komuś tu się jednak poprzewracało, dajmy na to - w głowach.

Protest przeciwko pożegnaniu z Klatą odbył się pod hasłem „To jeszcze nie koniec”, który mnie skojarzył się z finałową sceną komedii „Va Banque”, w której zakuty w kajdanki Kramer woła - „Kwinto, ty draniu, to jeszcze nie koniec”, zapowiadając poniekąd nakręcenie przez młodego Machulskiego ze starszym Machulskim komedii „Vabank 2”.

Otóż grupa komediantów, której wydaje się, że z rządami Jana Klaty „to jeszcze nie koniec”, na sequel „Klata 2” wszelką nadzieję niech lepiej porzuci. Dla aktorów z uporem powtarzających, że z narodowej sceny estetykę i tradycję powinno wymiatać „zaangażowanie”, może zabraknąć angaży.

Teraz coś o innym wydarzeniu plenerowym, specjalnie z myślą o tych, którym zdarza się irytować na blogowym forum, że sobie kpię z każdego marszu, o którym tu piszę. Otóż teraz nastąpi w moim podejściu do maszerowania dobra zmiana i pochwalę marsz, który w Krakowie odbył się w niedzielę. Był to marsz dla życia i rodziny, który pod hasłem „Czas na rodzinę” przemaszerował przez rodzinny gród Kraka po raz piąty. Ani mi w głowie sobie kpić z tego marszu, bo mi się, po prostu, podobał. Co najwyżej, z myślą o ludziach z mojego pokolenia i starszych, do hasła „Czas na rodzinę” dodałbym jeszcze - „Czas dla rodziny”. 

67%
33%