Radio Kraków
  • A
  • A
  • A

Sąsiedzi przeznaczonej do wyburzenia kamienicy w Tarnowie boją się o swój dom i bezpieczeństwo

Dom państwa Mikrut stoi na rogu ulicy Szujskiego oraz Szkotnik. Właściciel niedawno powstałego marketu Aldi chce wyburzyć kamienicę przy ulicy Szujskiego 12. Kamienica bezpośrednio przylega do ich domu. Chce to zrobić prawdopodobnie po to, żeby zyskać lepszy dostęp do parkingu. Mieszkańcy boją się jednak, że podczas wyburzenia sąsiedniej kamienicy konstrukcja ich domu może zostać uszkodzona. Dlatego chcą niezależnej ekspertyzy - opinii biegłego. Mikrutowie wskazują na - ich zdaniem - nieścisłości w wydawanych przez Urząd Miasta Tarnowa decyzjach w tej sprawie. Urzędnicy jednak nie zgadzają się z taką opinią. Pierwsze prace rozbiórkowe kamienicy już się rozpoczęły. Właściciele sąsiedniego domu są wzywani przez inwestora do wyprowadzki na czas prac, ale nie chcą o tym słyszeć.

fot: Bartłomiej Maziarz

Pani Klaudia wskazuje w rozmowie z Radiem Kraków, że decyzja o rozbiórce kamienicy Szujskiego numer 12 została wydana przez Urząd Miasta Tarnowa w oparciu o projekt, który nie zakładał oddziaływania tych prac na ich dom, mimo iż stykają się ze sobą. Nie było w niej także mowy o konieczności opuszczenia budynku na czas prowadzenia prac, co pojawiło się w późniejszych pismach od inwestora. Zdaniem mieszkańców we wniosku o zezwolenie na rozbiórkę zabrakło oceny wpływu takich prac na budynki sąsiednie.

Nasz budynek był dobudowywany do drugiej kamienicy. Oba budynki stykają się ze sobą. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co stanie się z naszym domem po rozbiórce kamienicy. Nikt nam tego nie przedstawił. Obawiamy się tego, że możemy zostać bez dachu nad głową. Nikt nie poniesie konsekwencji gdyby cokolwiek stało się z naszym domem - mówi.

Właściciele podkreślają, że została wydana druga decyzja: o wejściu na ich teren, żeby przeprowadzić wyburzenie sąsiedniej kamienicy, na której potrzeby inwestor wykonał nowy projekt. Ten zawiera już opinię techniczną oddziaływania rozbiórki na budynki sąsiednie. Inwestor ponagla ich teraz, żeby się wyprowadzili na czas prowadzenia rozbiórki, mimo że we wniosku o wydanie pozwolenia na rozbiórkę nie było o tym mowy.

Urzędnicy: wszystkie procedury zostały dopełnione

Dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa w Urzędzie Miasta Tarnowa Michał Sitek przekonuje, że urzędnicy wydający decyzje działali zgodnie z przepisami.

W 2022 roku wydaliśmy pozwolenie na rozbiórkę budynku. Dokumentacja i cały wniosek spełniał wszystkie wymagania formalne. Projektant posiadający uprawnienia wypowiedział się na temat konstrukcji budynku. Także w naszej ocenie wszystkie elementy zostały spełnione tak, żeby tę decyzję wydać" - mówi.

Dyrektor Sitek przyznaje, że we wniosku o rozbiórkę budynku znalazło się sformułowanie, że projektowana rozbiórka nie stanowi zagrożenia i negatywnego oddziaływania na istniejące budynki. "Taki zapis w projekcie się znalazł i to było dla nas podstawą do dalszych działań" - dodaje Sitek. Do wniosku dołączono standardowe pouczenie dotyczące sposobu zapewnienia bezpieczeństwa ludzi i mienia.

Dyrektor Sitek podkreśla, że urzędnikom zależało na ustaleniu stron postępowania, czyli m.in. sąsiadów, którzy zostali poinformowani o planowanym wyburzeniu kamienicy Szujskiego 12 i mieli prawo jako strony uczestniczyć czynnie w postępowaniu, a także posiadali prawo do odwołania od decyzji. Nikt jednak tego nie zrobił. Właściciele sąsiedniej kamienicy przyznają, że "przespali" tę sprawę.

fot: Bartłomiej Maziarz

fot: Bartłomiej Maziarz

Mieszkańcy: jak to możliwe, że w pierwszym projekcie załączonym do wniosku o pozwolenie na rozbiórkę kamienicy numer 12 nie było mowy o wpływie rozbiórki na sąsiednie budynki, a do wniosku o zgodę na wejście w teren sąsiadów został dołączony nowy projekt rozbiórki razem z opinią techniczną oddziaływania takich prac na budynki sąsiednie?

Dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa Urzędu Miasta Tarnowa przyznaje, że trudno mu odnosić się, dlaczego nastąpiła ta zmiana.

"Projekt był wykonany przez osoby posiadające odpowiednie uprawnienia" - mówi. Jednocześnie jednak Michał Sitek przekonuje, że to wcale nie jest sprzeczność, bo jego zdaniem wynika ze specyfiki wniosku o zgodę na wejście w teren. To następuje w sytuacji, w której inwestor nie dogada się z sąsiadami w sprawie prowadzonych prac. "Przy procedurze wejścia w teren zachodzą dodatkowe wymagania. W procedurze tej konieczne jest m.in. uzasadnienia konieczności wejścia w teren wraz ze szczegółami technicznymi - tłumaczy.

Jak dodaje dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa, w tym przypadku wiązało się to z koniecznością m.in. uszczegółowienia metod rozbiórki i zabezpieczenia przedmiotowej nieruchomości. Ponadto na wniosek sąsiadów prowadzone było tzw. postępowanie wznowieniowe, podczas którego przeprowadzono wizję lokalną przy udziale zainteresowanych stron, przedstawicieli inwestora (m.in. Kierownika Budowy) i przedstawicieli organu. Urzędnicy przekonują, że jeszcze raz przeanalizowali całość dokumentacji wraz z projektem i opinią dołączoną do postępowania o wejście w teren i nie znaleźli podstaw do uchylenia pozwolenia na rozbiórkę, czego chcieli sąsiedzi.

Także Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, po kontroli dokumentacji oraz opinii technicznej wpływu rozbiórki na sąsiednie budynki, nie widzi powodów do wstrzymywania rozbiórki. W opinii przedstawionej inspektor przez inwestora znalazła się informacja, że budynki są od siebie oddzielone dylatacją, mimo iż jak się wydaje, stykają się ze sobą.

Dlatego mieszkańcy domu przy ulicy Szujskiego 14 prosili Urząd Miasta Tarnowa o wykonanie opinii biegłego na temat ewentualnego wpływu rozbiórki kamienicy na ich dom. Urzędnicy stwierdzili jednak, że nie było takiej potrzeby. Dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa Michał Sitek przekonuje, że nie zaważyła o tym kwestia kosztów wykonania takiej opinii biegłych.

Sprawą zgody na wejście w teren oraz wznowienia postępowania zajmuje się teraz wojewoda małopolski, do którego odwoływali się Mikrutowie.

Inwestor wzywa mieszkańców, żeby wyprowadzili się do hotelu na czas prowadzonych prac rozbiórkowych

Mimo że w żadnym z wniosków do urzędu nie było to sygnalizowane, inwestor zażądał od mieszkańców kamienicy Szujskiego 12, żeby się wyprowadzili do opłaconego przez niego hotelu na czas prowadzenia rozbiórki sąsiedniej kamienicy. Zaproponował także wykonanie dokumentacji stanu ich domu na wypadek jakichś uszkodzeń w trakcie prowadzonych prac. W piśmie postraszono ich także, że jeśli nadal będą wstrzymywali rozbiórkę poprzez przysługujące im prawem odwołania oraz zaskarżenia, inwestor może żądać od nich pieniędzy za opóźnione w planowanych pracach.

Mieszkańcy domu przy ulicy Szujskiego 12 o wyprowadzce do hotelu proponowanej przez inwestora nie chcą jednak słyszeć. Boją się, że nie będą mieli gdzie wrócić.

My się nie wyprowadzimy z własnego domu. Może się okazać, że wyprowadzimy się, a później nasz dom nie będzie się nadawał do zamieszkania, bo ktoś czegoś nie przewidział. Nikt nie weźmie za to odpowiedzialności. Chodzi nam o to, że nikt nie przedstawił nam oddziaływania budynków na siebie. Co się stanie z naszym domem bez kamienicy? - pytają.

W ostatnich korespondencjach z inwestorem firma proponowała mieszkańcom zabezpieczenie dachu przed ewentualnymi spadającymi cegłami z rozbieranego wyższego sąsiedniego budynku. Zdaniem mieszkańców, którzy konsultowali sprawę ze specjalistami, to jednak nie wystarczy nawet dla ochrony dachu.

Firma Aldi zapewniła, że prześle odpowiedzi na pytania Radia Kraków. Jeśli tak się stanie, zostaną dołączone do artykułu.

Autor:
Bartłomiej Maziarz

Opracowanie:
Krzysztof Orski

Wyślij opinię na temat artykułu

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię